Newsletter

Przekaż darowiznę

Przekaż darowiznę

Jura Krakowsko-Częstochowska ze śląską „J-elitą”

Nasza przygoda rozpoczęła się w piątek, 26 kwietnia. Jura przywitała nas piękną słoneczną pogodą oraz malowniczymi krajobrazami skałek za oknami „Rancza pod Wysoką Turnią”.

Prowadzone przez przesympatyczną panią Iwonę gospodarstwo usytuowane jest przy „głównej drodze”, z widokiem na Skały Rzędkowickie, przyciągające wspinaczy i himalaistów z całej Polski.

Wieczorek zapoznawczy przy ognisku, pieczonych kiełbaskach i lekkich napojach przeciągnął się do późnych godzin nocnych. W sobotni poranek wyruszyliśmy do Podzamcza na zwiedzanie Zamku Ogrodzieniec. Pogoda nas nie rozpieszczała, więc podbój Jury Krakowsko-Częstochowskiej rozpoczęliśmy zaopatrzeni w ciepłe ubrania, plecaki z prowiantem i peleryny przeciwdeszczowe. Nasz znajomy przewodnik pan Krzysztof z pasją opowiadał o losach zamku i związanych z tym miejscem legendach. Dla uczestników, którzy byli tutaj po raz pierwszy była to więc z pewnością ciekawa lekcja historii. Po dwóch godzinach zwiedzania czekała nas kolejna atrakcja – zejście do Jaskini Głębokiej. Jaskinia położona jest w Podlesicach, w rezerwacie przyrody Góra Zborów, którą przy sprzyjającej pogodzie (deszcz wisiał w powietrzu) udało nam się zdobyć po krótkiej wędrówce na 467 m n.p.m. Może dla niektórych z nas nie był to szczyt możliwości, ale od czegoś przygodę z górami trzeba zacząć. W każdym razie reklamacji nie było i wszyscy dotarliśmy szczęśliwie do samochodów, aby zaliczyć ostatni punkt programu – krótki trekking pomiędzy Zamkami Mirów i Bobolice.

Zamek w Bobolicach został odrestaurowany i stanowi atrakcję dla turystów. Jego malownicze położenie i historia sprawiają, że był scenerią kilku filmów historycznych. Po krótkim odpoczynku i lekkiej strawie w lokalnym Gościńcu wędrówka do Zamku Bobolice upłynęła nam na robieniu zdjęć i pogawędkach z przewodnikiem, które kończyły naszą przygodę ze zwiedzaniem zakątków Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Po powrocie na Ranczo czekała na nas wyśmienita dietetyczna rybka, a wieczorem prawdziwe śląskie prażonki podawane przez panią Iwonę z „dodatkami”. Nikt nie chodził głodny, a atrakcji na spożytkowanie energii nie brakowało. Osoby, które nie pojechały z nami na zwiedzanie Jury mogły się wybrać na przejażdżkę konną pod okiem pana Stanisława.

Wieczorne spotkanie było zwieńczeniem naszego wyjazdu. Pomimo napiętego planu i zmiennej pogody spędziliśmy wspaniale czas, zawierając nowe znajomości, dzieląc się doświadczeniami i bolączkami związanymi z naszymi jelitami… W niedzielę po obfitym śniadaniu i długich pogaduchach pożegnalnych przy kawie i herbacie rozpoczęliśmy operację pod kryptonimem „Bezpieczny powrót do domu”.

Głównym celem naszego wyjazdu była integracja ludzi ze śląskiej „J-elity”, ale, jak się okazało, wielu uczestników przyjechało spoza naszej aglomeracji, z czego bardzo się cieszymy. Można powiedzieć, że cel zrealizowaliśmy, bo atrakcji nie brakowało, a rozmowy przy ognisku na pewno pozostaną na długo w pamięci uczestników. Trudno było się rozstać z tak doborowym towarzystwem, ale już teraz myślimy o planowaniu kolejnego wyjazdu… Do zobaczenia za rok.

Andrzej Lazar

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim 🙂

Newsletter