Newsletter

Kalendarz Spotkań

Przekaż darowiznę

Przekaż darowiznę

Przekaż 1% procent

1 procent

Okiem CUDaka: Mój przyjaciel Crohn

Cześć, mam na imię Ewa. Cztery lata temu w moim życiu pojawił się nowy przyjaciel. To Crohn. Tak, zgadza się, nazywam go przyjacielem, bo skoro mamy razem żyć, to chyba lepiej byśmy się dogadywali, prawda?

Na Times Square w Nowym Jorku

Na początku nie było jednak łatwo. Gdy w 2014 roku, w trakcie pisania matur wylądowałam w szpitalu (a konkretnie w trzech różnych szpitalach, gdzie łącznie spędziłam ponad dwa miesiące), byłam bliska depresji. Na ponad 70 dni jedzenie stało się moim największym wrogiem. Każdy przyjmowany posiłek wiązał się z bólem i nikt nie umiał odpowiedzieć na pytanie dlaczego. Walczyłam sama ze sobą, by wstawać z łóżka, bo szczerze mówiąc – nie miałam na to siły. Wyprosiłam możliwość pisania matury w drugim terminie, wyliczałam, że jak wyjdę szybciej z jednego szpitala, to zanim położę się w drugim, będę miała to z głowy. Lekarze oczywiście odradzali, ale uparłam się. Nie wyobrażałam sobie, że nie zacznę studiów razem ze swoim rocznikiem. Postawiłam na swoim i udało mi się, bo jak się później okazało, dostałam się na wymarzone studia. Wciąż pozostawał jednak problem nieustającego bólu.

W czerwcu dostałam się do szpitala klinicznego MSWiA w Warszawie i tam po raz pierwszy nie rozłożono rąk, ale zalecono operację i to w trybie natychmiastowym. Do wycięcia był guz zapalny wielkości piłki tenisowej. Jako że należę do ludzi, którzy mdleją nawet przy pobieraniu krwi, to mając w głowie perspektywę poważnej operacji– odmówiłam. Zamykam oczy naklejając sobie plaster na obtarte kolano, a w tym przypadku musiałam wyrazić zgodę na ewentualne założenie stomii. ,,Nie ma szans, nie umiem dobrze zadbać o ranę na nodze, a pielęgnacji przetoki nie chcę sobie nawet wyobrażać’’ – powtarzałam bez końca.

Do zmiany decyzji namówił mnie widok płaczącej Mamy, która była przy mnie od samego początku do końca. Pomogła również reszta rodziny i moi przyjaciele. Zaryzykowałam. Operacja odbyła się 24 czerwca 2014 roku. Wszystko poszło jak powinno. Co więcej – udało się uniknąć przerażającej mnie stomii. Super, została mi tylko rekonwalescencja i tyle. A przynajmniej tak mi się wydawało, bo operacja potwierdziła podejrzenie choroby Leśniowskiego-Crohna, co oznaczało dożywotnie leczenie.

Pierwsze tygodnie były trudne, ale z dnia na dzień powoli stawałam na nogi. W październiku razem z rówieśnikami zaczęłam studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Wyprowadziłam się z domu i mimo wielu obaw rodziny naprawdę dawałam sobie radę. Uczyłam się nowej diety i pracowałam nad systematycznością przy braniu leków. Inaczej nie mogłabym dogadać się z nowym przyjacielem. Po wielu trudnych momentach – w końcu nam się udało.

To jednak nie jest koniec tej historii. Nikt chyba nie zaprzeczy, że długi pobyt w szpitalu zmienia każdego. Po wielu godzinach spędzonych w łóżku z głową pełną różnych myśli człowiek może zwariować. Może, ale nie musi. W tym momencie bardzo ważne jest nastawienie. Wyznaję zasadę, że kiedy w życiu pojawia się sytuacja, której nie możemy zmienić, to najlepiej ją zaakceptować. Wiem, łatwiej powiedzieć, trudniej zrealizować. Mnie też nie było łatwo, ale wiele przepłakanych nocy mocno mną wstrząsnęło. Zdałam sobie sprawę, że życie mamy tylko jedno i należy przeżyć je w stu procentach.

Od dziecka prowadziłam notes, w którym zapisywałam cele i marzenia, tak zwaną ,,bucket list’’. Niektóre z nich były absurdalne, ale czytając je pewnego wieczoru zatrzymałam się na haśle, że chcę być piosenkarką, aktorką albo modelką. Nie ma chyba dziewczyny, która na którymś etapie nie miałaby takich marzeń.

Wybór padł na to trzecie, ale zacznijmy od początku. Wiele miesięcy w szpitalu i przejście na rygorystyczną dietę poskutkowały sporą utratą masy ciała. Do domu wyszłam dosłownie wyniszczona i to do tego stopnia, że za każdym razem gdy zakładałam krótkie spodenki, nie mogłam spokojnie przejść do końca swojej ulicy nie słysząc przy tym złośliwych komentarzy o tym, jak to współczesna młodzież ma poprzestawiane w głowach. Starałam się to ignorować, ale czasami nie wytrzymywałam i żaliłam się przyjaciołom. To oni zasugerowali mi wykorzystanie szansy i spełnienie swojego dziecięcego marzenia. Po raz kolejny zaryzykowałam i rozesłałam kilka zgłoszeń. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu dostałam naprawdę sporo odpowiedzi.

W Szanghaju

Jak powiedziało się „A”, to trzeba powiedzieć i „B” – powtarzali moi przyjaciele. Wybrałam się zatem na wycieczkę do stolicy, gdzie odbyłam kilka spotkań w różnych agencjach modelek. Najbardziej do gustu przypadło mi Rebel Models, ponieważ w ich biurze już od samego początku można było czuć pozytywną energię., Tego właśnie potrzebowałam. Po długiej rozmowie, w której opowiedziałam o swojej chorobie, studiach i planach na przyszłość, związaliśmy się trzyletnim kontraktem.

I się zaczęło. Pierwszy wyjazd, na który przygotowali mnie moi agenci był do Paryża, na najbardziej prestiżowy tydzień mody. Tam zadebiutowałam na wybiegu i przyznam szczerze, że uczucia, które towarzyszyło pierwszemu krokowi nigdy nie zapomnę. Po Paryżu dostałam kolejne oferty i tak kolejno odwiedziłam: Mediolan, Londyn, Lizbonę, Chiny (Szanghaj, Pekin, Guangzho i Shenzhen), Tokio, Seul, Nowy Jork i Santiago. Spełniłam tym samym wiele marzeń i wykreśliłam sporą część punktów z mojej listy (nawet tych pozornie nierealnych).

Mijają już prawie cztery lata, odkąd godzę studia z podróżowaniem po świecie. Żyję na sto procent, tak jak to sobie obiecałam. Ale nie jeżdżę po tych wszystkich krajach sama. Za każdym razem jedzie ze mną mój przyjaciel Crohn i naprawdę nieźle się bawimy. Oczywiście w takim przypadku nie można zapomnieć o ostrożności. Za każdym razem w walizce mam zapas leków, testy paskowe i bezpieczne dla mnie jedzenie. Taki wysiłek to chyba niewiele w porównaniu do tego, jak dużo dzięki temu zyskałam. Czego? Niesamowitego życiowego doświadczenia. Crohn pokazał mi, że niezależnie od tego, jak wysokie piętrzą się przed nami przeszkody w życiu, nigdy nie powinniśmy przestawać walczyć.

Ewa Burak

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim 🙂

Polub nas!

Polub nas!

Przekaż 1% procent

1 procent

Newsletter

Kalendarz Spotkań

Przekaż darowiznę

Przekaż darowiznę