Newsletter

Kalendarz Spotkań

Przekaż darowiznę

Przekaż darowiznę

Przekaż 1% procent

1 procent

Niebezpieczeństwa na aptecznych półkach. Leki bez recepty

Coraz szybsze tempo życia, coraz więcej obowiązków i stresu, coraz większa presja, aby być w czymś lepszym lub więcej osiągnąć – to tylko niektóre z powodów wywołujących u nas chroniczne poczucie braku czasu. Stale musimy być wydajni w 100 proc. Tak: w dzisiejszych czasach już nie tyle, że nie chcemy chorować – my nie mamy na to czasu.

Bóle głowy, zęba, niestrawność, przeziębienie – na szczęście możemy bez wizyty u lekarza oraz stania w kolejce w aptece kupić leki na te przypadłości. Właśnie, czy aby na pewno jest to aż takie szczęście?

My Polacy uwielbiamy tabletki. Statystycznie każdy z nas łyka ich średnio 4 dziennie. Plasuje nas to w czołówce krajów Unii Europejskiej. Z dnia na dzień rośnie liczba preparatów, które możemy nabyć bez recepty. Półki w sklepach osiedlowych, marketach, stacjach benzynowych czy, o zgrozo, sklepach monopolowych uginają się pod ich ciężarem. A my, pacjenci, zamiast udać się na wizytę lekarską, często radzimy się Doktora Google.

Artykuł ten stanowi kontynuację pierwszej części cyklu zamieszczonej w poprzednim numerze kwartalnika. Informacje tam zawarte dotyczące działań niepożądanych oraz interakcji w przypadku opisywanej grupy leków sprzedawanych bez recepty (tzw. leki OTC) są jak najbardziej aktualne, w związku z powyższym pozwolę sobie ich nie powielać, a zainteresowanych odsyłam do opracowania (Kwartalnik 1/2018 str. 9).

Podobnie jak żywność, tak i produkty lecznicze muszą być przechowywane w określonych warunkach (dotyczy to np. temperatury czy wilgotności). Personel farmaceutyczny pracujący w aptekach powinien posiadać wiedzę, umiejętności i wyposażenie do ich zapewnienia. Z całym przekonaniem jestem zwolennikiem akcji „Leki tylko z apteki”. Oczywiście nie można generalizować. Zapewne w części sklepów, stacji benzynowych itp. są one magazynowane prawidłowo, a w części aptek niezgodnie z regułami. Wydaje się jednak, , że prawdopodobieństwo tego drugiego jest zdecydowanie niższe. Pamiętajmy także, że tak szeroki dostęp leków OTC jest naszą krajową specyfiką. W wielu państwach te same środki można kupić tylko w aptece.

Czy „bez recepty” znaczy „całkowicie bezpieczny”? ZDECYDOWANIE NIE! Leki całkowicie bezpiecznie nie istnieją. Należy konsekwentnie walczyć z obrazem przedstawianym nam przez media odnośnie ich niewielkiej szkodliwości oraz praktycznie nieskończonych korzyści z ich przyjmowania.

Zacznijmy od tego, że leki te częściej tłumią objawy, a nie leczą choroby. Dla przykładu niezwykle popularne preparaty na zgagę przyjmowane doraźnie, w przypadku sporadycznie występujących dolegliwości mogą okazać się pomocne. Jeżeli jednak problem się powtarza lub nasila, może być to oznaka poważniejszego schorzenia. Część pacjentów jednak, zamiast udać się do lekarza, będzie wolała przyjmować wspomniane specyfiki co niestety opóźni diagnozę. W wielu chorobach to właśnie szybka diagnoza jest elementem decydującym o możliwości całkowitego wyleczenia.

Te popularne środki na zgagę należą do grupy zwanej inhibitorami pompy protonowej (IPP – ze względów prawnych nie zamieszczam nazw handlowych). Modyfikują one wydzielanie kwasu żołądkowego, wpływając tym samym często niekorzystnie na proces trawienia. Wiele osób traktuje je jako leki osłonowe mające chronić żołądek przed innymi preparatami. W wielu przypadkach jest to błędne myślenie. W charakterystykach produktu leczniczego (ChPL) mają one takie wskazanie wyłącznie przy stosowaniu niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ), a nie np. antybiotyków.

Niesteroidowe leki przeciwzapalne to jedne z naszych ulubionych. Ibuprofen, kwas acetylosalicylowy, ketoprofen… sięgamy po nie bardzo często. Działają przeciwbólowo, przeciwgorączkowo oraz przeciwzapalnie. Należy jednak pamiętać, że są one przeciwwskazane w czynnej lub występującej w przeszłości chorobie wrzodowej żołądka i (lub) dwunastnicy oraz perforacji lub krwawienia w obrębie przewodu pokarmowego. Nieumiejętnie stosowane, zwłaszcza przewlekle i w nadmiarze mogą powodować zaostrzenie nieswoistych chorób zapalnych jelit.

Substancjami bardzo popularnymi, ale ze względu na słabe działanie przeciwzapalne niezaliczanymi do tej grupy, są metamizol i paracetamol. W ChPL pierwszego przeczytamy, że jednym z przeciwwskazań są zmiany w obrazie morfologicznym krwi (agranulocytoza, leukopenia, niedokrwistość). Jest tam również napisane, że stosowanie metamizolu wiąże się z rzadkim, lecz zagrażającym życiu ryzykiem wystąpienia agranulocytozy – czyli spadkiem liczby krwinek białych odpowiadających za naszą odporność. W wielu krajach był to argument skutkujący jego wycofaniem lub ograniczeniem dostępności.

Chyba najczęściej kupowany, główny składnik większości preparatów łagodzących objawy przeziębienia i grypy, to paracetamol. Jeden z bezpieczniejszych leków przeciwbólowych. Niestety, bardzo często nieświadomie przedawkowywany. Musisz pamiętać, że nazwa handlowa a nazwa leku (substancji leczniczej) to dwie zupełnie niezależne kwestie. Przyjmujesz jednocześnie preparaty na ból zęba, głowy, zapalenie zatok, bóle reumatyczne? Upewnij się, że nie stosujesz kilku preparatów opartych np. na paracetamolu. Specjaliści są zdania, że za kilka lat liczba zgonów spowodowanych jego  przedawkowaniem będzie wyższa niż śmierci po heroinie lub kokainie.

Wiosna i lato to czas, kiedy alergicy nie maja łatwego życia. Niezwykle pomocnymi dla nich mogą okazać się leki przeciwhistaminowe. Kierowcy powinni mieć się jednak na baczności. Wykazano, że w niektórych przypadkach mogą one powodować senność. Jednym z bardziej dokuczliwych objawów alergii jest katar (fachowo nieżyt błony śluzowej nosa). Często stosowana w tej dolegliwości jest pseudoefedryna. Jest to jeden z najczęstszych składników popularnych leków na przeziębienie i grypę. Tu również, podobnie jak w przypadku paracetamolu, nietrudno o przedawkowanie.

Wspomniane na początku tego opracowania czynniki nierzadko powodują u panów „problemy sypialniane”. Od około dwóch lat możemy w Polsce kupić bez recepty leki zawierające sildenafil. To właśnie składnik słynnej już niebieskiej tabletki. Ich stosowanie jest przeciwwskazane lub wymaga szczególnej ostrożności w wielu chorobach układu sercowo-naczyniowego.

To tylko niektóre z popularniejszych grup preparatów, które możemy kupić dosłownie wszędzie. Oczywiście wszystko jest dla ludzi, jednak podobnie jak w innych dziedzinach życia i tu trzeba zachować umiar. Nie leczmy się na własną rękę. W internecie można poszukać informacji na każdy temat, ale też praktycznie wszystko można tam napisać. Weryfikuj informacje, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Nie ufaj ślepo każdej zobaczonej reklamie. Zawsze czytaj uważnie ulotki.

Nie łykaj tabletek jak cukierki. A skoro już o tym mowa, to kiedy jesteś na zakupach, bacznie obserwuj swoje pociechy. Leki rozmieszczone na sklepowych półkach są często również w zasięgu ich rąk.

Pamiętaj: zdrowie jest bezcenne, a życie mamy tylko jedno. Czasami naprawdę warto się zastanowić, przeczytać ulotkę czy postać w kolejce po pomoc specjalisty. A praca i obowiązki? Spokojnie, zaczekają (niestety).

Ariel Liebert

Katedra Chorób Naczyń i Chorób Wewnętrznych,Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Collegium Medicum w Bydgoszczy, Centrum Endoskopii Zabiegowej, Szpital Uniwersytecki nr 2 im. dr. J. Biziela w Bydgoszczy

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim 🙂

Polub nas!

Polub nas!

Przekaż 1% procent

1 procent

Newsletter

Kalendarz Spotkań

Przekaż darowiznę

Przekaż darowiznę