Towarzystwo J-elita » Góry – moja pasja i lekarstwo na chorobę Leśniowskiego-Crohna

Góry – moja pasja i lekarstwo na chorobę Leśniowskiego-Crohna

Moja historia z chorobą Leśniowskiego-Crohna zaczęła się na początku 2011 roku. Cztery lata później, będąc kolejny raz w szpitalu, poznałem przesympatyczne wolontariuszki, które dały mi do poczytania broszurki na temat NZJ, a następnie wprowadziły mnie do stowarzyszenia „J-elita” i przekonały, że my też możemy żyć normalnie. Zachęcony, z wielką nieśmiałością zdecydowałem się pojechać w sierpniu na mój pierwszy turnus z „J-elitą” do Poronina. Nie byłem przygotowany, żeby pójść w góry, ale bardzo miła Marlena, widząc moje obawy, zachęcała: „Chodź, spróbuj. Zobaczysz, że dasz radę”. Nie ukrywam, obawiałem się o to, jak się zachowa mój organizm, ale ku mojemu miłemu zaskoczeniu na szlaku zapomniałem o biegunce i bólach brzucha! Pamiętam pierwszy zdobyty przeze mnie poważny górski punkt – Czarny Staw pod Rysami. Następne dni też były ciekawe. Codziennie gdzieś wychodziliśmy.

 

Od sześciu lat co roku jestem w górach i co roku zdobywam nowe szczyty. Staram się cieszyć tym na maksa, nieraz pot leje się po czole, organizm się męczy, mam już dosyć, ale mimo to idę dalej i wdrapuję się na kolejny wierzchołek. Nie inaczej było podczas letniego turnusu w 2021 roku. Już pierwszego dnia, wspólnie z Jolką Michalik, wyszliśmy w poszukiwaniu nowych widoków przez Kalatówki na Kopę Kondracką. Łatwo nie było łatwo, gdyż wracaliśmy już po zmroku. Następnego dnia poszliśmy na Kasprowy Wierch, a kolejnego w Dolinę Pięciu Stawów. Gdy tylko się tam pojawiliśmy, mgła się rozstąpiła, odsłaniając wspaniałe widoki. Nie byłbym sobą, gdym jeszcze nie zahaczył o Morskie Oko.

Jestem dumny ze swoich górskich osiągnięć. Dwa lata temu wszedłem na Czerwone Wierchy i na Rysy. Nie wymienię wszystkich szczytów, jakie zdobyłem. Mam ich już sporo na koncie. Mimo barier, jakie stawia przede mną choroba, jestem szczęśliwy, że mogę chodzić po górach. Przemierzanie tatrzańskich szlaków daje mi radość i siłę, których życzę sobie i innym z rodziny „J-elity”. Pasja, którą się zaraziłem sześć lat temu, jest ze mną do dziś. Zakochałem się w górach, a wędrówki górskie to moje lekarstwo. Zachęcam wszystkich do skorzystania z wyjazdów na turnusy z „J-elitą”!

Leszek Morawski

 

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim :)